Zmieniłam wygląd

Nie swój (to byłoby znacznie trudniejsze), ale mojego bloga, żeby był bardziej czytelny.  Poprzedni szablon (Choco…) bardzo mi odpowiadał, bo był elegancki, spokojny i się nie narzucał, ale miał ograniczone możliwości ustawień wyglądu, albo może po prostu nie umiałam ich znaleźć.  Nowy szablon, który właśnie zainstalowałam, ma więcej opcji, więc chcę go wypróbować, ale od razu mi zaimponował tym, że mogłam wybrać własne zdjęcie na nagłówek.  Wsadziłam jedno z ogrodu przy domu w Anglii, w którym mieszkaliśmy przez ok.17 lat bezpośrednio przed powrotem do Polski.  Serce mi się ściskało, kiedy oglądałam zdjęcia z tamtych lat, aby wybrać jakieś na mój blog, bo bardzo kochałam ten dom i ten ogród, ale to wcale nie oznacza, że żałuję powrotu do Polski, to po prostu zwykła nostalgia za przemijającym czasem.

Blogowanie nowicjuszki

Jako nowicjuszka na blogu, nie bardzo jeszcze rozeznaję się w  szablonach, widgetach i podobnie egzotycznie brzmiących sprawach.  Nic to, że przez większość mojej kariery zawodowej pracowałam na komputerze,  a kiedy nastał Internet, to z niego korzystałam.  To  wszystko zupełnie nie przygotowało mnie do używania portali społecznych czy rozrywkowych (nie wiem dokładnie, czy tak się je określa), chociaż regularnie korzystałam z forum dyskusyjnego, które było mi potrzebne do programowania Microsoft Access-u.  Facebook-a, zakupy Internetowe, YouTube  i blogi tak naprawdę odkryłam dopiero na emeryturze, bo nigdy przedtem nie miałam czasu na takie błahostki.

No więc teraz powoli uczę się tego wszystkiego.  Mam dwa blogi, i zdołałam zainstalowć na nich odpowiednie szablony.  Umiem robić nowe wpisy i je edytować, i z widgetami też idzie mi nieźle, ale wszystko to odkryłam drogą prób i błędów, bo Samouczek na blog.pl mi w tym dużo nie pomógł.  Pewnie na starość uczę się wolniej.

A propos, przypomina mi się scenka z odległej przeszłości, kiedy poszłam z mężem do sklepu, żeby kupić mikrofalówkę. Do tego czasu zapierałam się rękami i nogami przed gotowaniem w mikrofalówce, bo uważałam, że to nienaturalne i wobec tego musi być szkodliwe, jednak okoliczności mnie zmusiły : po którejś przeprowadzce przez ponad miesiąc nie miałam w domu kuchenki. W sklepie stało kilka modeli mikrofalówek i przyglądaliśmy się jednej, chcieliśmy zobaczyć jaka jest wewnątrz i zastanawialiśmy się jak otworzyć drzwiczki.  W tym momencie podbiegł może 5-cio letni smyk, bez wahania nacisnął jakiś guzik i drzwiczki się otworzyły!  W tak młodym wieku człowiek jest zdolny do wszystkiego, nie ma żadnych, narzuconych przez edukację, zahamowań w rodzaju „a może zepsuję”  lub  „to jest niebezpieczny eksperyment”.

Wracając do tematu, ostatnio trzy razy (bo nawet z krótkiego dośwaidczenia wiem, że nie zawsze się da za pierwszym razem) próbowałam dodać ulubiony blog, ale mi się to nie udało.  Nie wiem dlaczego, może bloger jest w stanie zablokować taki ruch? Mniejsza o to, nie jest to istotną kwestią, wsadziłam sobie tego blogera do „Ulubionych” w Internecie, i sprawa załatwiona. Natomiast powiodło mi się usunięcie ulubionego blogera z mojej listy.  Usunęłam go, ponieważ, mimo że ładnie pisze i fajnie się go czyta, jego blogi są ciągłym narzekaniem na żonę.  Blogi czytam dla przyjemności, a takie narzekanie mi jej nie sprawia, chociaż w pełni rozumiem co on odczuwa – z taką żoną musi być ciężko. Słyszałam o kobietach, które reagują na życie zupełnie nielogicznie, zawsze winiąc współmałżonka za wszelkie przeciwności losu ( może nawet jedną taką znam osobiście) i wydaje mi się, że to jest pewien stereotyp, do którego niemyślące kobiety mają predylekcje.  Zastanawia mnie, dlaczego myślący facet ma taką żonę, ale pewnie jest na to jakieś wytłumaczenie.